8.1 C
Nisko
piątek, 23 lutego, 2024

BURZLIWY ŻYWOT JÓZEFA Z WOLINY

Udostępnij

W wieku 74 lat, w przypływie szaleństwa podpalił zabudowania swoje i sąsiadów. Był tak rozszalały w chęci spalenia Woliny, że przerażeni mieszkańcy musieli go mocno skrępować  powrozami. Historia życia Józefa Wytrzęsia nie ma sobie podobnych w dziejach małej, podniżańskiej wioski.

Józef Wytrzęś urodził się w 1836 roku w Wolinie koło Niska. O jego dzieciństwie i młodości wiemy niewiele. Według  informacji ówczesnych mieszkańców „Wolicy” (taką nazwą określano wtedy obecną Wolinę) był człowiekiem „o dzikim charakterze, nie mogącym usiedzieć na jednym miejscu, przy czym był niezwykle przedsiębiorczy”. Młodzieniec o tak wybuchowym temperamencie nie potrafił wytrwać zbyt długo w rodzinnej wiosce. Już jako kilkunastoletni chłopak postanowił zwiedzić świat. Pewnej letniej nocy przekradł się przez pobliską granicę do Rosji. Przez lata pędził tam awanturnicze życie, odpowiadające jego drapieżnemu usposobieniu. Młody Wytrzęś przez lata tułał się po ogromnych przestrzeniach ówczesnego imperium rosyjskiego, odwiedził większość dużych miast ówczesnej Rosji, nigdzie nie zagrzewając dłużej miejsca. Najbardziej spodobała mu się Odessa. Tam spędził trochę czasu imając się różnych zajęć. Jednak i w Odessie nie osiadł na stałe. „Jako natura jednak wprost niczym nieokiełzana, zwykle nadzwyczaj cyniczna, a przy tym i sprytna, nie mógł długo usiedzieć na jednym miejscu”. Wyjechał na Kaukaz. Przez lata pracował w niewyobrażalnie ciężkich warunkach w tamtejszych kopalniach i fabrykach.

Wzorem szakali

Lata tułaczki bo bezkresach Wschodu i przy tym nie raz otrzymywane ciężkie cięgi od losu sprawiły, że Wytrzęś stał człowiekiem twardym i odważnym, ale też bezwzględnym, cynicznym i zupełnie niewrażliwym. Szansę na nową awanturniczą przygodę przyniósł mu rok 1863. Jako 27 letni mężczyzna, który doświadczył już niejednego, postanowił wziąć udział w walkach powstańczych. Ale wcale nie po stronie polskich patriotów chcących wyzwolić ojczyznę z rąk zaborcy. Wytrzęś zaciągną się do wojska rosyjskiego. Początkowo walczył w oddziałach frontowych, ale jego potencjał szybko dostrzegli rosyjscy dowódcy. Uznali, że z jego inteligencją, sprytem i bezwzględnością doskonale sprawdzi się  w roli szpiega. Wytrzęś chętnie się tej roli podjął, czując w tym doskonałą okazję do napełnienia kieszeni. Rzeczywiście doszedł w tym czasie do znacznego majątku. I wcale nie chodziło tylko o żołd od rosyjskiego imperium. Jak podaje Kurier Lwowski „wówczas to także miał się dobrze obłowić, ograbiając wzorem szakali poległych i rannych. W ten sposób dorobił się wcale pokaźnej kwoty pieniężnej, bo około 20 tysięcy koron”. Był to na owe czasy naprawdę poważny majątek.

Ciemne interesy

Po kilku latach od upadku powstania, już jako bogaty człowiek, Wytrzęś powrócił do Woliny. Mając 33 lata, po latach tułaczki i życia w ekstremalnych warunkach, mimo swojej nieokiełznanej natury postanowił poszukać stabilizacji. Dysponując pokaźną gotówką zakupił w rodzinnej wsi duży kawałek gruntu, wybudował dom, ożenił się i zaczął wieść życie gospodarza. Jednak niespokojna natura szybko dała znać o sobie. Wytrzęś bardzo szybko i mocno wciągną się w interesy z okolicznymi spekulantami ziemią. „Skupywał grunta, sprzedawał je, handlował czym tylko mógł. Przy tym niejednokrotnie występowały u niego bardzo szlachetne przymioty; to znów brał górę cynizm, pogarda dla wszystkiego, co święte”.

Prowadząc tego rodzaju działalność poznał najbardziej mroczne postacie zajmujące się wówczas spekulacją ziemią w powiecie niżańskim. Była to swoista i nieformalna korporacja, a właściwie mafia, odpowiedzialna za wiele ciemnych przekrętów kończących się często tragediami naiwnych mieszkańców naszego regionu. Do owiej grupy należały tak osławione postacie, jak choćby bracia Szymon i Jankiel Jakobi, Jan Dulęba, Samuel Zeisla z Niska czy Mojżesz Feigenbaum z Gęsiej Wsi (obecnie część Jeżowego), który wyjątkowo imponował Wytrzęsiowi.

Feigenbaum bowiem wsławił się głośną w tamtych czasach sprawą wyłudzeń odszkodowań. Jego historię tak opisuje Kurier Lwowski: „W Gęsiej wsi, w powiecie niskim, mieszka Mojżesz Feigenbaum, jedyny tamże okaz Izraelity. Posiada tam realność, dom w Jeżowem i jeszcze kilka innych nieruchomości prócz nieznanej ilości gotówki”. Feigenbaum wpadł na pomysł, że oprócz obrotu nieruchomościami świetnym interesem może być wyłudzanie odszkodowań. No i pewnego dnia spłonął mu dom w Gęsiej Wsi, a że nieruchomość była dobrze ubezpieczona, gospodarz wziął „300 zł asekuracji.” Odbudował więc dom, odbudował stodołę i majątek znowu ubezpieczył. Jakiś czas potem Feigenbaum wyjechał w interesach do Niska i tak się złożyło, że pod nieobecność właściciela, tuż przed północą, znowu wybuchł pożar w jego stodole. Ogień strawił gospodarstwo przy okazji narażając zabudowania przerażonych sąsiadów. Mieszkańcy wioski nie mieli wątpliwości, że „celu uzyskania wysokiej premii asekuracyjnej, sam podpalił swoje budynki, a względnie uczyniła to Feigenbaumowa z namowy męża, którego w czasie pożaru nie był w domu.” Władze wprawdzie aresztowały Feigenbaumów i przez kilka miesięcy przetrzymały w zamknięciu, ale w końcu zwolniły z braku dowodów, a towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaciło gotówkę. Interes był naprawdę opłacalny, a suma odszkodowania pozwoliła sprytnemu Żydowi na inwestycję w kolejne intratne interesy. Sprawa ta wprawdzie powróciła na wokandę po kilku latach, kiedy doszło do kłótni między robiącymi szemrane transakcje „biznesmenami” z powiatu niżańskiego, ale to temat na osobną opowieść.

Wolina w ogniu

Tak mijały lata w trakcie których Wytrzęś się zestarzał. Pokaźny majątek, który zgromadził przez ten czas rozdał pomiędzy swoje dzieci. Staruszek pozostawił sobie jedynie niewielki dom i trochę ziemi. Samotny, coraz bardziej dziwaczał i coraz częściej upijał się w karczmie w Nisku. Wspominał wtedy dawne przygody i doskonałe, choć rzadko kiedy uczciwe interesy. Myślami coraz częściej wracał do Feigenbauma z Gęsiej Wsi i pomysłu na wyłudzanie pieniędzy na oszustwach ubezpieczeniowych. Po pijanemu „doradzał swoim sąsiadom, aby się wysoko zabezpieczyli od ognia, a potem domy swoje podpalili”. Wszyscy traktowali go jak nieszkodliwego, starego wariata. Tymczasem szaleńcza myśl coraz bardziej opanowywała umysł Wytrzęsia. W firmie w Nisku ubezpieczył swoje gospodarstwo na 1300 koron. W kilka dni później, 24 kwietnia 1910 roku kompletnie pijany, kierując się nieokiełznanym impulsem staruszek podpalił nocą „najpierw stodoły swych sąsiadów w celu zmylenia podejrzeń, a potem pod swoją chałupę i stodołę podłożył ogień”. W jednej ze stodół spał kilkunastoletni chłopak, który zginął w płomieniach. Sytuacja była naprawdę dramatyczna. Wytrzęś nie tylko nie ratował swojego dobytku, ale też za wszelką cenę starał się utrudniać gaszenie pożaru innym. „Świadkowie zeznają, że był do tego stopnia, mimo podeszłego wieku, rozszalały wprost w kierunku niszczenia wszystkiego ogniem, iż musiano go skrępować powrozami, obawiając się puszczenia z dymem całej wsi”.

Schwytanego i skrępowanego Wytrzęsia mieszkańcy Woliny oddali w ręce żandarmerii. Staruszek stanął przed rzeszowskim sądem. Rozprawa rozpoczęła się na początku czerwca 1910 roku. Powołano 27 świadków. Oskarżony jednak „do winy się nie poczuwa — o niczym nie wie; chwilami robi wrażenie człowieka upośledzonego na umyśle, choć nie brak miejsc, gdzie broni się nader sprytnie i przebiegle”.

Ostatecznie po dwudniowej rozprawie sąd skazał Józefa Wytrzęsia na 10 lat pozbawienia wolności. Czy kiedykolwiek powrócił do Woliny? O tym akta sądowe milczą.

Bartłomiej Pucko | www.sztafeta.pl

Pożar wsi, początek XX wieku, źródło: Biblioteka Narodowa

1,161FaniLubię
364ObserwującyObserwuj
48SubskrybującySubskrybuj

Polecane

ANTONI WOJCIECHOWSKI – NIŻAŃSKA LEGENDA

Starsi mieszkańcy Niska z rozrzewnieniem wspominają swoje miasto z...

CMENTARZ RACŁAWICKI

Cmentarz racławicki to jedna z najstarszych nekropolii w okolicy....

JAN OLECHOWSKI OBROŃCA LWOWA

Spośród osób związanych z Niskiem, biorących udział w obronie...

ZAPOMNIANY PISARZ JERZY ZBIGNIEW OSTROWSKI

Jerzy Zbigniew Ostrowski dziś jest zapomnianym pisarzem. Nawet literackie...

TEOFIL PIŁAT – PIERWSZY BURMISTRZ NISKA

Teofil Piłat urodził się w 1877 r. w Racławicach...

Archiwalne posty

Ułatwienia dostępu